Lista zakupów nie jest po to, żeby o niczym nie zapomnieć. Jest po to, żeby w środę nie trzeba było improwizować — bo to właśnie wtedy plany żywieniowe się sypią.

Kolejność jest odwrotna, niż się wydaje

Lista nie powstaje przy lodówce. Powstaje z planu posiłków. Najpierw decydujesz, co gotujesz przez najbliższe kilka dni, potem wypisujesz, czego to wymaga, a dopiero na końcu sprawdzasz, co już masz. Odwrócenie tej kolejności to najczęstszy powód, dla którego z zakupów wraca się z torbą produktów, które do siebie nie pasują.

Pisz listę układem sklepu, nie kolejnością pomysłów

Warzywa, nabiał, mięso, suche, mrożone, chemia. Lista posortowana według działów skraca zakupy o kilkanaście minut i eliminuje bieganie po sklepie w tę i z powrotem. Jeśli robisz zakupy zawsze w tym samym miejscu, zapamiętanie kolejności to kwestia dwóch–trzech razy.

Zasada wspólnych składników

Wybieraj dania, które dzielą składniki. Jeśli w trzech przepisach powtarza się mięso mielone, cebula i pomidory — kupujesz większe opakowania, płacisz mniej za jednostkę i nie zostaje Ci pół pęczka natki do wyrzucenia.

To także najprostszy sposób na ograniczenie marnowania jedzenia: problemem rzadko jest to, że kupiłeś za dużo, częściej to, że kupiłeś siedem rzeczy używanych po jednym razie.

Stała baza i część zmienna

Podziel listę na dwie części.

Baza — to, co kupujesz zawsze i co się nie psuje: ryż, makaron, kasza, puszki pomidorów, strączki w puszce, mrożone warzywa, jajka, przyprawy. Sprawdzasz tylko, czego brakuje.

Część zmienna — świeże produkty pod konkretne dania z tego tygodnia. To ona wymaga planowania, i to na niej opłaca się skupić uwagę.

Sprawdź lodówkę, zanim wyjdziesz

Dwie minuty, które oszczędzają pieniądze i miejsce. Szczególnie warto zaglądać do szuflady z warzywami i na dolną półkę — tam produkty najczęściej się chowają i psują niezauważone.

Ile kupować

Na tyle dni, na ile realnie ugotujesz. Zakupy na tydzień mają sens, gdy masz plan na tydzień. Jeśli gotujesz na trzy dni — kupuj na trzy. Nadmiar świeżych produktów nie zamienia się w więcej ugotowanych posiłków, tylko w więcej wyrzuconych.

Zwykłe składniki wystarczą

Przepisy, które wymagają czterech rzeczy z delikatesów, przestaje się robić po drugim razie. Cała nasza książka jest zbudowana na produktach ze zwykłego sklepu — z Biedronki, Lidla czy osiedlowego — bo przepis, do którego nie da się kupić składników po drodze z pracy, nie jest przepisem, tylko pomysłem.

Najczęstsze pytania

Od czego zacząć listę zakupów?
Najpierw sprawdź zapasy, potem wybierz kilka dań i pogrupuj składniki według działów sklepu.